Do pierwszego starcia w nowym sezonie w LOTTO Superlidze Orlen Bogorii Grodzisk Mazowiecki pozostały zaledwie dwa tygodnie. 2 września podopieczni trenera Pawła Fertikowskiego we własnej sali zmierzą się z Dekorglassem Działdowo. Na łamach portalu sportowefakty.wp.pl trener Paweł odniósł się do składu który w nowy sezonie powalczy o najwyższe cele.
Redakcja: Orlen Bogoria jest fenomenem na skalę europejskiego sportu, bo niemal od 10 lat nie zmienił składu…
Trener Paweł Fertikowski: Bardzo cieszę się z transferowej polityki klubu. Nie ma nic lepszego niż jakościowa i stabilna kadra. Patrzymy długofalowo na rozwój klubu, stąd obecność od wielu sezonów tych samych nazwisk. Oczywiście, są pewne zmiany personalne, lecz faktycznie jest ich niewiele. Zawodnicy też doceniają, że się o nich dba, mają bardzo dobre warunki do treningu, czyli sportowego rozwoju. Tak więc to wszystko działa w dwie strony.
Jako trener wie pan na kogo będzie mógł liczyć za dwa-trzy, czy nawet pięć lat?
Tak się składa, że kolejny raz przedłużone zostały umowy ze wszystkimi podstawowymi tenisistami stołowymi – Grek Panagiotis Gionis będzie u nas dziesiąty sezon, a Marek Badowski i Miłosz Redzimski dziewiąty.
Kilka lat temu do „Gladiatorów” dołączył Japończyk Jin Takuya, a w letnim okienku Mateusz Zalewski i Chorwat Tomislav Pucar.
Wolę pracować w mniejszej grupie treningowej, dlatego nie szukamy dużej liczby potencjalnych wzmocnień, bo łatwo przestrzelić… Tomek Pucar jest 35. zawodnikiem w rankingu światowym i mam nadzieję, że z nim drużyna będzie jeszcze mocniejsza. Bez niego dwa razy rzędu awansowaliśmy do Final Four Ligi Mistrzów, teraz mierzymy jeszcze wyżej i zobaczymy czy nam się powiedzie.
Kto opiniował pozyskanie Pucara, brązowego medalisty igrzysk europejskich 2019?
Narady są kilkuosobowe, a biorą udział w nich m.in. prezes KS Orlen Bogoria Dariusz Szumacher, trener Tomasz Redzimski, który pracuje w ośrodku w Grodzisku i reprezentacji Polski, a także ja. Mieliśmy przekonanie co do tego, że Chorwat będzie wartością dodaną w drużynie. Myślimy o nim głównie pod kątem gry w Champions League, choć niewykluczamy występów w Lotto Superlidze. Na co dzień to zapracowany pingpongista, jeśli chodzi o liczbę startów, na szczęście w terminie 1/8 finału Ligi Mistrzów będzie dostępny. Musimy przejść dwie rundy, by zagwarantować sobie medal.
Czy odnosi pan wrażenie, że brakuje mu spektakularnych zwycięstw nad Azjatami?
Chorwat Pucar wygrywał już z Japończykiem Tomokazu Harimoto dwa razy oraz mistrzem i wicemistrzem świata Chińczykiem Wang Chuqinem i Brazylijczykiem Hugo Calderano. Stać go na częstsze zwycięstwa nad współczesnymi gwiazdami tenisa stołowego. My liczymy na wygrane pojedynki Tomka Pucara, a ja jako trener będę starał się pomóc podnosić jego umiejętności, rozwinąć grę i by awansował na liście ITTF. Pamiętajmy też, że jeśli nie wyjdzie jakiś mecz Tomkowi Pucarovi, to trzeba wówczas wystawić działa w postaci Miłosza, Marka lub Panosa. I wtedy oni mogą poprowadzić drużynę do sukcesu.
Z iloma zagranicznymi tenisistami stołowymi rozmawialiście?
Zastanawialiśmy się nad kilkoma osobami, czy warto, czy nie warto itd. Ale do żadnych zaawansowanych negocjacji więcej nie doszło. Oczekiwania finansowe zawodników z absolutnego topu są ogromne.
Po dwóch przegranych finałach Lotto Superligi, celem jest odzyskanie mistrzostwa?
Nie odczuwam presji i napinki ze strony władz Orlenu Bogorii. Doceniają za to całokształt naszych wyników, czyli pewne zwycięstwo w fazie ligowej superligi i dojście do spotkania o złoty medal. Jak również wspomniane bardzo dobre wyniki w Champions League. Analizując finał z Olimpią Grudziądz można dojść do wniosku, że jedna piłka dzieliła Marka od zwycięstwa nad Vladislavem Ursu i dwie Miłosza od pokonania Parka Jeongwoo. Opierając się wyłącznie na faktach, końcowe 3:1 mogło pójść w naszą stronę. Dlatego po ostatniej akcji byliśmy tak smutni i rozgoryczeni. To była bardzo bolesna przegrana.
Co pan sądzi o obecnym sposobie wyłaniania mistrza Polski?
Lotto Superliga jest jedną z najlepszych lig w Europie, a dodatkową atrakcją od dwóch lat jest turniej finałowy dla czterech najlepszych klubów po sezonie zasadniczym. A ja zastanawiam się głośno, czy nie lepiej zostawić tabelę po 22 kolejkach jako końcową kolejność. I na tej podstawie przyznawać medale. W sezonie 2025/26 mieliśmy bardzo dużą przewagę punktową nad rywalami. Cóż z tego, skoro do Final Four wszyscy przystępują na równi. Z mojej perspektywy – poszukałbym zmian. Z pewnością jest pole do rozmów na szczeblu Lotto Superliga – PZTS – kluby.
Liderem Orlenu Bogorii i reprezentacji jest Miłosz Redzimski, ale… jak wydobyć z niego drzemiący potencjał?
Ja też widzę potężny potencjał, a odpowiedź na pytanie jest prosta – potrzeba chęci jeszcze większej i cięższej pracy nad sobą. Mam nadzieję, że Miłosz się sportowo „przebudzi” i z większą jakością będzie trenował. Wtedy zwiększy szansę na wygrywanie z zawodnikami z najwyższej klasy, jakich ogrywał będąc młodym chłopakiem.
Trzeba wspomnieć nazwiska Timo Bolla, Trulsa Moregarda, Dimitrija Ovtcharova…
Mając 16-17 lat Miłosz zwyciężał medalistów igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata. To o czymś świadczy, ale nic nie dzieje się bez przyczyny. Ma 20 lat i wszystko przed nim, pod warunkiem, że zaciśnie zęby i będzie harował na treningach. Wtedy cytowane triumfy nie będą tylko miłym wspomnieniem.
Marek Badowski wkracza w 30. rok życia. Może grać jeszcze lepiej i wspiąć się do TOP 50?
Usilnie nad tymi pracujemy, a Marek jest zdeterminowany, by taki cel osiągnąć. To mądry, bystry chłopak, który rozsądnie dąży do swojej lepszej gry. Uważam, że się poprawia i z każdym sezonem jest skuteczniejszy przy stole, co przekłada się na dobre wyniki. Cieszę się, że uporał się z problemami zdrowotnymi i wrócił do kadry narodowej. Mam wielką nadzieję, że trzej klubowi podopieczni Miłosz Redzimski, Marek Badowski i Mateusz Zalewski w komplecie zakwalifikują się na igrzyska olimpijskie w Los Angeles. To byłaby piękna sprawa, drużyna klubowa jako drużyna narodowa w zawodach olimpijskich.
Pozyskany z Orlicza 1924 Suchedniów 21-letni Mateusz Zalewski będzie rezerwowym?
Przychodzi do nas jako równorzędny zawodnik, który będzie dostawał szansę w superlidze. Oczywiście, nie powiem dziś, że wystąpi w pięciu, a może siedmiu meczach. Będzie w czteroosobowym składzie, w tzw. gotowości. Jestem pod wrażeniem jego charakteru, motywacji i pracowitości. Wspólnie zrobimy wszystko, aby u nas w klubie się rozwinął i grał na jak najwyższym poziomie.
Waszym zawodnikiem został 19-letni Marcel Błaszczyk, ubiegłoroczny wicemistrz Europy juniorów.
Pokładamy w nim duże nadzieje i mamy ambitne plany wobec niego. Na razie zdecydowaliśmy, że wypożyczymy Marcela do Villi Verde Olesno, jednak na stałe trenuje w naszym ośrodku. Mam nadzieję, że za rok będzie już w składzie zespołu Orlen Bogoria na Lotto Superligę.
