Rok temu poznaliśmy otoczkę i specyfikę turnieju finałowego Ligi Mistrzów. Nasi zawodnicy grali w największych reprezentacyjnych turniejach na świecie, ale to jednak inna impreza, klubowa. Ubiegłoroczne doświadczenia będą pomocne– mówi w krótkie rozmowie dla Polskiego Związku Tenisa Stołowego trener Orlen Bogorii Grodzisk Mazowiecki.
Redakcja: W półfinale zagracie z FC Saarbrucken, gospodarzem i obrońcą tytułu. Kto z zawodników rywali jest najtrudniejszy taktycznie do rozpracowania?
Paweł Fertikowski: Niemiecki klub ma znakomity zespół, a odpowiadając na pytanie chyba na równi umieściłbym Fan Zhendonga i Trulsa Moregarda. Niesamowicie solidnym i wszechstronnym zawodnikiem jest Chińczyk, ale Szwed bardziej nieobliczalny i taki nietuzinkowy. Obaj odporni psychicznie. Oczywiście Patrick Franziska i Darko Jorgić to też tenisiści stołowi ze światowej czołówki.
Rok temu zadebiutowaliście – podobnie jak Orlicz – w Final Four i Saarbruecken. Co w tamtej imprezie było największym doświadczeniem?
Myślę, że cała otoczka i oprawa zawodów. Niesamowity spektakl i fajnie, że mogliśmy w nim uczestniczyć. Ogromne zainteresowanie kibiców i mediów, a teraz będzie jeszcze większe z racji obecności Fan Zhendonga. Pojedziemy ponownie do Saarbruecken powalczyć o swoje marzenia i mam nadzieję, że na pierwszym meczu nie zakończymy… A drugi to, wiadomo – finał!
Miłosz Redzimski, Marek Badowski, Panagiotis Gionis tworzą podstawowy skład. Ich najlepsze mecze, który widzi pan przed oczami?
Mnóstwo było takich pojedynków, a gdybym miał wybrać te wygrane, które w pierwszej kolejności przychodzą mi do głowy: Miłosza z Timo Bollem i Trulsem Moregardem, Marka z Antonem Kallbergiem, Samuelem Kulczyckim i Taiseiem Matsusihtą, Panosa z Kubą Dyjasem i Cho Seungminem. Mówię o Lidze Mistrzów i LOTTO Superlidze, w tym ubiegłorocznym finale.
Jin Takuya przez jeden sezon grał w FC Saarbruecken. Z tego klubu trafił do Orlen Bogorii.
Żałujemy, ale Jin Takuya ze względów regulaminowych nie może zagrać w Final Four.
Prowadzony przez pana zespół ani razu w tym sezonie superligi nie zagrał na 3:2/2:3…
Przede wszystkim walczymy o pełną pulę, a gwarantują to rezultaty 3:0 lub 3:1. Uważam, że stabilność jest tym, co wyróżnia Orlen Bogorię. Stabilność jeśli chodzi o pracę treningową, formę sportową, skład itd. Oczywiście prędzej czy później może dojść do 3:2 i musimy być na to przygotowani. Odporność w takich sytuacjach będzie kluczowa. Wtedy trzeba pokazać swój najlepszy tenis stołowy.
Źródło: Polski Związek Tenisa Stołowego
