Polscy kadeci zdobyli mistrzostwo Europy, a ich trener Akademii Tenisa Stołowego Bogorii Zbigniew Grześlak w wywiadzie dla sportowe fakty podkreślił znaczenie całego procesu dążenia, a nie efektu finalnego w postaci złota. Zaznaczył, że to sukces również całego środowiska tenisa stołowego.
Redakcja: Przed wyjazdem do Gondomar w Portugalii nie chciał pan deklarować walki o medal, tym bardziej o złoty… Był pan przekonany, że podopiecznych stać na tytuł drużynowo?
Zbigniew Grześlak: Naszym celem na mistrzostwa Europy była maksymalna koncentracja uwagi na rzeczach, na które mieliśmy wpływ. Nie chcieliśmy pominąć żadnego z elementów, które mogło nas zbliżyć do swoich najlepszych gier. Rozmawialiśmy na każdej z odpraw o tym co jest nasza siłą, w jaki sposób uzyskać przewagę w kontekście postawy indywidualnej, ale i drużynowej. Także jak powinna wyglądać gra każdego z zawodników. Nie zajmowaliśmy głowy miejscem, które chcielibyśmy zająć w turnieju. To w sporcie bywa zgubne. Wiedziałem, że jeśli chłopaki wejdą na taki poziom myślenia i będą w stanie grać na swoim najwyższym poziomie, jesteśmy w stanie walczyć ze wszystkimi. Każdy mecz był kolejnym rozdziałem i zaprowadził nas do złotego medalu. Nie chce mówić o tym, że się udało, po prostu to wywalczyliśmy.
Francuzi mogli mieć „pretensje”, bo zwyciężyli w trzech pozostałych konkurencjach zespołowych. Komplet złotych krążków zdobył tylko ZSRR w 1976 roku.
To prawda. Francja wygrała wszystkie drużynówki poza kadetami (U-15). Czy mieli pretensje? Nie, ale pewnie byli rozczarowani. Taki jest sport, to my tego dnia byliśmy lepsi. Pogratulowali i życzyli powodzenia w finale.
Półfinał z Francją był przedwczesnym finałem? To rywal lepszy od Niemców?
Każda reprezentacja miała w swoich szeregach zawodników ze ścisłej czołówki Europy. Chciałem nadmienić, że Szwecja – nasz rywal grupowy w mistrzostwach – sięgnęła po brązowy medal. Świadczy to o bardzo wyrównanym poziomie sportowym.
W DME świetnie zagrał Hubert Kwieciński, odnosząc 11 zwycięstw i ponosząc tylko 1 porażkę. Jakie były jego atuty?
Przed zawodami dyskutowaliśmy dużo o tym, do jakiej gry mamy dążyć, abyśmy byli skuteczni. Hubert w turnieju drużynowym zagrał dużo wymagających pojedynków z zawodnikami ze ścisłej czołówki, z którymi wcześniej rywalizował ze zmiennym szczęściem. W Gondomar szczególnie w półfinale i finale (cztery zwycięstwa po 3:0 w singlu – red.) zagrał swój najlepszy tenis stołowy. Był bardzo aktywny, grę opierał na szybkości i zmienności.
W kadetach w drużynówce jest debel. Razem w klubie trenują Hubert Kwieciński i Ignacy Sławiński, ale zdecydowałeś się na inne rozwiązanie.
Aktualnymi mistrzami kraju w grze podwójnej są Hubert Kwieciński i Kuba Turecki. Grają już ze sobą kilka lat. W tym roku wygrali prestiżowy międzynarodowy turniej ETTU w Bośni i Hercegowinie. To na tym deblu postanowiłem oprzeć grę naszej reprezentacji w turnieju drużynowym.
Cegiełkę do sukcesu dołożyli Olaf Glanert i Ignacy Sławiński. Wygrali grę podwójną w grupie z Włochami, ale w fazie pucharowej nie wystąpili.
Każdy z zawodników będących na ME miał swój udział w tym złocie. Olaf i Ignacy wygrali bardzo ważną grę z Włochami. Zaprezentowali się z bardzo dobrze. Byli ogromnym wsparciem dla osób, które walczyły w korcie w innych spotkaniach. Z tego miejsca chciałem pogratulować chłopakom dojrzałej postawy. Ważny był kolektyw, a nie pojedyncze jednostki.
Cała czwórka Biało-Czerwonych zagra już w kategorii juniorów? Hubert Kwieciński mógłby pójść śladem Danilo Faso, który w wieku 15 lat sięgnął po mistrzostwo Europy U-19?
Ignacy i Olaf jeszcze w przyszłym roku zostają w kategorii kadetów, zaś Hubert i Kuba będą juniorami. Nie skupiałbym się na kopiowaniu czyjejś drogi, bardziej dla mnie jako trenera większą wartością jest to, żeby każdy z zawodników potrafił każdego dnia czerpać radość z uprawiania tenisa stołowego. I cieszyć się małymi rzeczami, pracować wytrwale i świadomie nad sobą. Wygrana Faso dla mnie nie jest niespodzianka, widać u niego pasję w tym co robi.
Kolejnym celem kadetów będzie kwalifikacja do mistrzostw świata w Stambule? Jaki dziś wyglądają ich szanse?
Złoty medal ME zapewnił nam udział w Drużynowych MŚ. W grze pojedynczej najbliżej występu jest Hubert. Przed nami zgrupowania i kilka startów w zawodach międzynarodowych. Chcemy jak najlepiej przepracować w zdrowiu ten okres i cieszyć się z gry na każdym z tych turniejów.
Źródło: https://sportowefakty.wp.pl/tenis-stolowy/1264205/zbigniew-grzeslak-proces-doprowadzil-do-zlotego-medalu
